W górach jest wszystko, co kocham! 

Odsłona pierwsza sudeckich wędrówek, czyli dlaczego skorupiaki w górach są niezbędne!

 

Trasa: Parking pod Lisią Przełęczą, Białe Skały, Niknąca Łąka, Skalne Grzyby, Radkowskie Skały - parking, Szosa Stu Zakrętów, Karłów i... parking pod Lisią Przełęczą.

 

Dzień dobry! Krzyczę do Was z Sudeckich szlaków, z oblodzonych skałek, z krętych i zaśnieżonych ścieżek… A tak naprawdę, to obecnie leżę na łóżku przykryta puchatym kocykiem, obok stoi pachnąca obłędnie kawa marcepanowa. Ale gdybym mogła jednocześnie wędrować i opisywać szlak, to na pewno właśnie prosto z gór bym to wszystko słała. Ale bez względu na obecne okoliczności te wszystkie skałki, śniegi, oblodzenia i kręte drogi przebyliśmy (ja i mąż mój osobisty). Warunki mieliśmy przednie, bo w czwartek, 25 lutego było ciepło i słonecznie, a jak się później okazało był najcieplejszy dzień w lutowej historii naszego kraju.

Wyruszyliśmy na wędrówkę naładowani niesamowitą energią. Nie ma co się dziwić, w końcu o wyjeździe marzyłam od jakiegoś czasu i byłam spragniona gór niczym kania dżdżu. Oględnie mówiąc nie najlepiej znoszę zamknięcie. Spytajcie domowników i przyjaciół, na pewno potwieOpis szlaku z Lisiej Przełęczy przez Białe Skały do skalnych grzybów i Karłowa.rdzą i opowiedzą z jaką ulgą powitali możliwość wypuszczenia (matki, żony, pisarki, przyjaciółki w skrócie mnie) na wolność. W każdym razie wyjechaliśmy w środę 24 lutego, zatrzymaliśmy się w Polanicy Zdrój, w Willi Lessing, naszej ulubionej miejscówce i rankiem w czwartek zwarci i gotowi wsiedliśmy do Mańka (auta) i pojechaliśmy w kierunku Karłowa na parking pod Lisią Przełęczą. Stamtąd mieliśmy wyruszyć na wędrówkę. Znaliśmy ten szlak z poprzednich pobytów, w zeszłym roku w czerwcu podczas pokonywania tej trasy złapał nas tak ulewny deszcz, że przemoczone mieliśmy literalnie wszystko. Więc postanowiliśmy ją odczarować.

Dotarliśmy do parkingu, wysiedliśmy. Rozejrzałam się dookoła i stwierdziłam, że jest jakoś tak baaardzo dużo śniegu. Hmmm, między nami mówiąc byłam przekonana, że będzie go mniej. Na całe szczęście buty mieliśmy takie jak powinniśmy, długie, przeznaczone do wędrówek. Plus dla nas.

Tu z czystym sumieniem mogę powiedzieć parafrazując reklamę jednego ze znanych banków reklamowanego przez Marka Kondrata – bądź jak Magdalena, przed wyruszeniem w góry zaopatrz się w odpowiednie obuwie.

 

Opis szlaku z Lisiej Przełęczy przez Białe Skały do skalnych grzybów i Karłowa.No i ruszyliśmy. Żółtym szlakiem, w kierunku Białych skał. I było pięknie, takie niesamowite przemieszanie zimy (gdzieniegdzie kopny śnieg, w którym zapadaliśmy się do połowy łydek [Kuba mniej, bo jest wyższy. Naukowcy ponoć wysnuli teorię, że wyższym w życiu jest łatwiej i proszę bardzo jest potwierdzenie, że mieli rację] ), przedwiośnia (ciurkająca woda, mazista breja pod stopami) i wiosny (świeża zieleń mchów i porostów lśniących w blasku słońca). Kamienie i skałki były gdzieniegdzie oblodzone i to mnie za bardzo nie cieszyło, bo kto mnie zna ten wie, że lodu zwyczajnie się boję, choć z tym lękiem staram się walczyć. Ale postanowiłam być dzielna i dawać radę. I na początku było prosto dotrzymać postanowienia. Na poboczach szlaku zazwyczaj były już miejsca, w których śnieg stopniał, omijałam więc zlodowaciałe fragmenty i maszerowałam dalej. Ale potem, gdy trzeba było zejść stromym zejściem a później wspiąć się pomiędzy skałami przestało być tak malinowo. Tak samo zresztą jak przy zejściu po drewnianych schodkach, na pokrytych, zlodowaciałym śniegiem stopniach nogi się zwyczajnie ślizgały. Kuba tutaj ewidentnie wygrał, bo miał lepszą przyczMagdalena Kordel, Karłów, Sudety, Lisia przełęcz, Silesia, turystykaepność podeszwy, po powrocie do domu zamierzam zakupić sobie buty tej samej firmy. Ale wracając do tematu w rezultacie były takie momenty, gdy schodziłam po schodkach bokiem, trzymając się drewnianych tralek.

 

I tutaj z czystym sumieniem mogę z kolei powiedzieć: nie bądź jak Magdalena! Przed wyruszeniem w góry o tej porze roku kup raczki! KONIECZNIE!!! Jak widać skorupiaki w górach zimą są niezbędne!

No i powiem Wam, że biorąc pod uwagę, że poprzednio zimą w górach byliśmy tylko raz, lata temu w Zakopanem na Sylwestra (Zuza (obecnie lat 23) miała wtedy niespełna dwa latka i wchodziliśmy z nią siedzącą w wózku nad Morskie Oko, ale jakoś nie pamiętam żebyśmy się ślizgali. Może jak się jest młodszym ma się lepszą przyczepność?) teraz nie przygotowaliśmy się tak jak powinniśmy. I na przyszłość będziemy mądrzejsi. Znaczy ubrania mamy ok., ale brakuje nam raczków, następnym razem zainwestuję też w nieprzemakalne spodnie.

 

Magdalena Kordel, Karłów, Sudety, Lisia przełęcz, Silesia, turystyka

I tak gdy udało nam się pokonać schody, wspiąć się po skałkach na górę (wiosną i latem nawet za bardzo ich nie zauważyłam, teraz zapamiętam do końca życia) spojrzeliśmy po sobie i już wiedzieliśmy, że będziemy musieli zrezygnować z początkowego założenia i odpuścić sobie część szlaku, ten z Radkowskimi skałami. Bo doskonale pamiętaliśmy, że żeby tam dotrzeć trzeba w pewnym momencie, w okolicach Baszt Pielgrzyma zejść pod urwiska a potem iść wąskim szlakiem. Niesamowicie malowniczym, zapierającym dech w piersiach, ale jednocześnie przy tych warunkach pogodowych, przy niezbyt stabilnym obuwiu ryzyko byłoby zbyt duże. I tu znów powtórzę: w takich wypadkach bądź jak Magdalena. Nie ryzykuj, gdy w grę w chodzi Twoje zdrowie, a może nawet życie. Po prostu załóż sobie, że następnego dnia kupisz raczki, albo, że wrócisz tu za jakiś czas. Bo najważniejsze żeby MÓC WRÓCIĆ!

I tak dotarliśmy do dość prostego odcinka naszej trasy. Szlak wiódł przez piękny, leśny, dukt miłościwie nie wspinający się nigdzie tylko zaśnieżony biegł beztrosko i bez wysiłku przed siebie. Potem weszliśmy w węższą ścieżkę, która w tej chwili zamieniła się w mały potoczek i wędrowaliśmy wesoło chlupocząc i tak dotarliśmy do kolejnego punktu naszej wycieczki, do Niknącej Łąki.

Magdalena Kordel, Karłów, Sudety, Lisia przełęcz, Silesia, turystyka To torfowisko, przez które biegnie ciąg kładek, w tej chwili ukrytych pod wysoką warstwą śniegu. Przed nami ktoś już tamtędy szedł więc trzymaliśmy się jego śladów, bo kładki zwyczajnie miejscami były niewidoczne, ukryte szczelnie pod białym puchem. I w pewnym momencie, idąc po śladach nieoczekiwanie, oboje w tej samej sekundzie wylądowaliśmy na kolanach, zapadnięci w śniegu po brodę (nie było to trudne do osiągnięcia będąc na czworakach). Zwyczajnie ten ktoś przed nami zszedł z kładki i my podążając za nim straciliśmy grunt i rymsnęliśmy jak dłudzy. Z tego wniosek, że jesteśmy ze sobą związani jeszcze bardziej niż przypuszczałam, nawet przewracamy się jednocześnie. Muszę Wam powiedzieć, że summa summarum było to niesamowicie zabawne, gdybyśmy chcieli to powtórzyć za nic by się nam nie udało tak zsynchronizować. Śmiejąc się wygramoliliśmy się ze śniegu, wróciliśmy na kładkę i podążyliśmy dalej przez torfowisko. Jest w tym miejscu coś magicznego i niesamowitego. Kojarzy mi się z dawnymi uroczyskami, gdzie kapłani i kapłanki odprawiali tajemnicze rytuały. Co więcej, na wiosnę i w lecie kładka jest niesamowicie wygodna i można spokojnie wybrać się na wędrówkę z dzieckiem, nawet w wózku. Ogólnie opisany tutaj szlak w porze letniej i późnowiosennej spokojnie nadaje się do przejścia z dziećmi. Tylko z wózkami trzeba poszukać innego wariantu początku trasy, poszperam i dam znać.

A jeżeli chodzi o Niknącą Łąkę to w ramach ciekawostki dodam, że pod koniec XIX wieku jej okolicę odwodniono i osuszono a co za tym idzie torfowisko zaczęło zarastać. Pomimo tego nadal występuje tu chroniona i rzadka roślinność torfowa. Między innymi występuje tu sosna błotna, wełnianka, bagno zwyczajne, żurawina błotna, modrzewnica północna. Za Boga nie wiem jak owe rośliny wyglądają (stawiam, że teraz większość była ukryta pod śniegiem) ale modrzewnica północna działa mi na wyobraźnię. Nie wiem dlaczego, ale z miejsca doznałam skojarzeń z wierzeniami naszych przodków, strzygami i południcami. Koniecznie przed następną wyprawą muszę się dokształcić botanicznie i wtedy postaram się znaleźć te wszystkie cuda, które tam rosną. I tak kochani dotarliśmy do przedostatniego punktu naszej wycieczki. Po przejściu przez kładki i pokonaniu leśnej drogi (lód, śnieg, błocko, mchy, płynąca woda – dla każdego coś dobrego) dotarliśmy do Skalnych Grzybów.

Magdalena Kordel, Karłów, Sudety, Lisia przełęcz, Silesia, turystyka

To skałki, które wyglądem przypominają grzyby właśnie. Poszwendaliśmy się trochę pomiędzy nimi, zjedliśmy w drewnianym domku bułkę z kiełbasą i ruszyliśmy w drogę powrotną. Jedną z dróg zeszliśmy do szosy i ostatnich pięć (no odrobinę więcej) kilometrów przebyliśmy asfaltem.

Magdalena Kordel, Karłów, Sudety, Lisia przełęcz, Silesia, turystykaNa ogół unikamy takich rozwiązań, bo nie lubimy, ale mieliśmy świadomość, że jesteśmy już trochę zmęczeni, że robi się coraz później, że lód z całą pewnością nadal będzie w miejscach których był więc tak było, z naszego punktu widzenia, najrozsądniej. Przeszliśmy niemal szesnaście kilometrów i byliśmy z siebie dumni, a ja wreszcie się wybiegałam. Wsiadając do Mańka postanowiliśmy, że kolejny dzień zaczniemy od kupna raczków. Bo przecież w planach był jeszcze Szczeliniec Wielki, Wielka Sowa i trochę innych atrakcji.

I z takim planem ruszyliśmy do domu.

Pozdrawiam serdecznie

Wasza Magdalena

CDN.

27 lutego 2021